Gdy szpitale są zamknięte

W naszym kraju taka jednostka, jak NFZ nie cieszy się zbyt wielką popularnością czy zaufaniem. Nie tylko ludzie, którzy cierpią na decyzjach NFZ w sposób bezpośredni są niezadowoleni, całe społeczeństwo podziwia rzeszę urzędników w pięknych budynkach i z wypchanymi portfelami i patrzy na ludzi chorych, którzy nie dostali refundacji za kosztowne leki czy zabiegi. W związku z tym NFZ nie jest instytucją lubianą i trudno się dziwić, że miałoby być inaczej. Niestety także fundusze przekazywane na działalność szpitali są zbyt małe, jednak jest to sprawa bardziej kontrowersyjna, niż może nam się wydawać. NFZ tłumaczy, że przekazuje szpitalom wystarczającą kwotę na prowadzenie leczenia, jednak służba zdrowia nie potrafi tego odpowiednio wykorzystać. Faktem jest również to, że szpitale są źle zarządzane i pieniądze, które otrzymują nie są dobrze wykorzystywane. Nie cierpią na tym lekarze czy personel medyczny, bo przecież dla nich zawsze musi starczyć. Skutki niekompetencji odczuwają oczywiście pacjenci, którzy nagle zastają zamknięte drzwi szpitala. Jest to oczywiście tragiczna sytuacja, ale służba zdrowia nie przejmuje się pacjentami, więc nie ma się czym martwić. Okazuje się, że pieniądze są, nawet sporo, ale giną gdzieś między NFZ a szpitalem i nic nie można na to poradzić. W związku z tym jesteśmy bezradni, już po kilku miesiącach wiele szpitali jest zamkniętych, bo kończą się limity przyjęć i fundusze, a my na to nie możemy nic poradzić, tak wygląda nasza służba zdrowia.